12.08.2016

Spojrzał Bóg dumnie na Adama a potem rzekł do Ewy: Ty będziesz się malować

No właśnie Moja Droga. Jak to jest z tym makijażem. Mamy go zapisanego w genotypie i każda kobieta rodzi się z chromosomem "makeup" ? Nawet w starożytnym Egipcie kobiety przyozdabiały swoje twarze  malowidłami i podkreślały atuty. To nie jest tak, że jesteśmy brzydkie i zakładamy maskę żeby nie odstraszyć mężczyzn. Makijaż pozwala przykryć i skorygować to, co sprawia że czujemy się nieswojo i mamy kompleksy. Dobrze wykonany makijaż podkreśla nasze atuty i uwydatni piękno kobiecej twarzy. Chociaż u niektórych posiadanie kosmetyków powinno być zakazane. Poważnie. Nie potrafisz to się nie maluj. I nie jestem tu złośliwa ani nie chce nikogo obrazić ale sama z pewnością nie raz widziałaś babeczke, która tak się wymalowała, że jej wygląd wołał o pomstę do nieba, Ale nie o filozofii makijażu dziś mowa. Chcę pokazać Ci co zazwyczaj idzie w ruch gdy robię taki zwykły dzienny mejkap.


To co Ci pokaże to kosmetyki, których obecnie najczęściej używam. Niektóre mam od niedawna ale już zagrzały sobie miejsce w codziennym upiększaniu.
Jak już możesz zauważyć, jest tu coś z tańszych półek ale też droższe perełki się trafiły. Tych drugich jednak jest mniej bo po co  przepłacać skoro w drogeriach też są świetne i tanie kosmetyki ?


Codzienny makijaż oczu to u mnie najczęściej brązy. Dlatego też znajdziesz tu najlepszą paletę neutralnych cieni jaką do tej pory miałam - Maybelline The NUDES. Gości u mnie już od ponad roku więc znam ją na wylot i wiem, że niczym przykrym mnie nie zaskoczy. Cienie mają dobry pigment, przemyślane zestawienie pozwala na makijaż zarówno na dzień jak i na wieczór. Wśród dwunastu cieni aż siedem ma wykończenie błyszczące ( taka mocna satyna). Pozostała piątka to typowe maty. Wiesz za co ją lubię ? Za to, że się nie osypuje, ładnie współpracuje z innymi paletami i nie znika z powieki w ciągu dnia. Do tego jest mała i poręczna więc zmieścisz ją nawet w torebce. Gy dostałam swoją to w Polsce był problem z jej zdobyciem ale teraz wkracza do sprzedaży i u nas.

Czasem brakuje mi na powiece błysku i tu wkracza moje kolejne cudo od Mexmo. Przepiękny pigment 01. Ma bardzo delikatny odcień i pozwala na uzyskanie dwóch różnych efektów. Nałożony pędzlem da delikatne rozświetlenie. Wklepany palcem na bazę lub Duraline tworzy cudowną taflę. Za taką cenę nie ma co się zastanawiać. Jeśli śledzicie moje profile społecznościowe to wiecie, że ten pigment wychwalam w niebiosa.

Makijaż oczu bez podkreślonych brwi to nie to samo. Żeby okiełznać swoje wykańczam je żelem BROWCOLOR z Golden Rose w odcieniu 01. O nim zbyt wiele jeszcze nie powiem, bo mam go dość krótko. Ale póki co dogadujemy się.

Na policzki zawsze wędruje serduszko z Makeup Revolution Peachy Pink Kisses. Śliczne, brzoskwiniowe trio daje ładny i delikatny efekt zarówno jako rozświetlacz  jak i  róż. Jest mega wydajny. Zużycia kompletnie nie widać, więc gdyby nie data przydatności, to służyłby caaaaałe lata.


Podkłady przedstawiam Ci dwa - Inglot HD i Rimmel Lasting Finish. Zazwyczaj albo mixuje je ze sobą albo wybieram Rimmel ze względy na jego lekkość. Inglot to podkład do zadań specjalnych i na co dzień może być przytłaczający. Gdy nie potrzebuję super krycia i chce wyglądać naturalnie, wybieram Rimmela.

Puder Bambusowy z Ecocery jest u mnie teraz obowiązkowy bo niestety ryjek mi się świeci. Przedtem używałam ryżowego i też jest w porządku. Niewielki wydatek a bardzo fajne produkty.

Jak mam więcej czasu to konturuję twarz w dwóch etapach: najpierw na mokro stickiem Mastercontour od Maybelline a następnie bronzerem Honolulu. Jak zapewne wiesz, cały internet o nim szumi. No to kupiłam i ja. I jak otworzyłam to zwątpiłam. Jest baaardzo ciepły. Prawie ceglasty. No i jak tu takim się wykonturować ( a raczej ocieplić bo do konturowania służą chłodne odcienie!) ? Trochę trwało zanim się nauczyłam z nim pracować ale daliśmy wspólnie rade :) Z kolei maluch z Maybelline to świetna rzecz! Jedyne co mi w nim przeszkadza to to, że jest właśnie takim maluchem. Mogłoby być go odrobinę więcej.

Kto nie słyszał o popularnych Liquid Matte Lipstick od Golden Rose? Ile razy ja się nachodziłam do stoiska w poszukiwaniu 10...Ale się udało. Teraz, gdy ten szał na nie troszeczkę minął ma i ja swoją matową truposzkę. Czemu truposzkę? A no bo daje wrażenie takich trupich, sinych ust :D


Nie mogło zabraknąć tu również perełki z M.A.C.,o której pisałam w poprzednim poście ( masz teraz 5 min przerwy, żeby sobie poczytać).

Czasem trzeba zatuszować zaczerwienienia. I tu pojawia się nowość od W7 w postaci zielonego korektora korygującego. Musze go pochwalić za mocny pigment ale opakowanie jest nieporęczne i struktura mogła by być lżejsza.

Pod podkład też pasuje coś nałożyć. No to łapie za bazę z Inglota z SPF 20, coby mi twarzyczki nie zjarało.


Ten Max Factor 2000 Calorie, którego widzisz na samym dole ( tuż obok palety do brwi My Secret) to zdecydowanie mój ulubiony tusz. Różnie nasze losy się toczyły. Przez chwile się poróżniliśmy ale ostatecznie znów jesteśmy w kochającym się związku.

Tak to się mniej więcej przedstawia. Zabrakło tylko korektora pod oczy 01 Collection bo gdzieś się zawieruszył. Myślę, że nie ma tu żadnych rewelacji. Większość tych kosmetyków dostaniesz w drogeriach internetowych.

A jak przedstawia się Twój dzienny makijaż ? Jest pełny czy może rezygnujesz z niektórych produktów? Koniecznie daj znać!


17 komentarzy:

  1. Również od czasu do czasu używam podkładu Rimmela, jest całkiem lekki i tani :D A co do Mastercontour od Maybelline, to raczej nigdy nie kupię. Nie lubię wszelakich mozaiek a ten produkt wygląda jakby miał brudzić się z obu stron kolorem brata :D
    Ale od jakiegoś czasu interesują mnie cienie The Nudes, kiedyś z pewnością je wypróbuję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt czasem ciężko z tymi dwoma kolorami ale idzie się przyzwyczaić :D

      Usuń
  2. Ja nakładam Inglot hd tylko gabeczka bb i pomimo ze ma fajne krycie nie wygląda wtedy hak tapeta. Moje przemyślnie na jego temat jest jednak takie... Mega nie wydajny . Przy codziennym stosowaniu miałam go miesiąc. Nie kupuje go juz dla siebie ale w kuferku nigdy nie może go zabraknąć :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm no mi wystarczy odrobina i spokojnie go na twarzy rozprowadze więc jako tako jest dla mnie wydajny bo mam go od przełomu maja/czerwca i jeszcze sporo mi zostało:)

      Usuń
    2. wow to jesteś jedyna bo tyle osób z mojego otoczenia go kupiło i klapa z wydajnością :P x czasu temu zmalowana tez o nim mówiła jak wyszedł ze mega nie wydajny... nakładasz dłonią ?

      Usuń
  3. Ten podkład Rimmel też czasem używam, jak troszkę chłodniej jest,a puder bambusowy to jest to czego chcę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Marzy mi się cała kolekcja ale było by to straszne marnotrastwo pieniędzy więc się powstrzymuje :D

      Usuń
  5. sporo tego:) u mnie ostatnio minimum- tusz plus krem ew puder i pomadka :) przymierzałam się do tej twojej 'truposzki', ale ja zdecydowanie wyglądałam, jak trup i jednak jej nie wzięłąm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ta pomadka nie każdemu pasuje :D A makijaż to w tym okresie u mnie przważnie w niedziele albo jak gdzieś jade w tygodniu a tak to bez sobie chodzę :)

      Usuń
  6. This is so inspiring! I love the post:)

    irenethayer.com

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie niestety wiele drogeryjnych produktów się nie sprawdza - zwłaszcza jeśli mowa o podkładach, zaprzedałabym dusze byleby znaleźć tani podkład, który ma idealne krycie, konsystencje, nie jest za ciężki i jest przede wszystkim bardzo blady, ale neutralny. MUR i GR mają świetne i tanie kosmetyki więc nie dziwię się, że znalazły się w tym zestawieniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam taki problem z drogeryjnymi, że każdy najjaśniejszy odcień i tak jest dla mnie za ciemny albo straaaaaasznie jasny. Ale jakoś sobie radzę i mieszam żeby to jakoś wyglądało.

      Usuń
  8. Trochę tego jest :) U mnie trochę mniej szczególnie latem bo wtedy wystarczy tylko podkład i tusz ;)

    OdpowiedzUsuń