27.07.2015

Mam smaczka na MACzka !

Cześć,

Po krótkiej przerwie przychodzę z postem o moich cieniach firmy MAC. Nie mam ich dużo, bo tylko cztery ale niestety z pewnych przyczyn niezależnych ode mnie nie jestem w stanie zainwestować w więcej. Jakich ? Najbliższy salon MAC jest w Krakowie ( a ja mieszkam 10 km od przejścia granicznego z Ukrainą w Korczowej) no i ceny powalają ;/ I zapewne, gdyby nie wygrana na początku tego roku w konkursie Cosmopolitan, do dziś nie miałabym nic z tej firmy. Ale los chciał nas ze sobą połączyć  i zesłał mi całkiem fajny zestaw kosmetyków MAC :) Jedne kocham, inne nienawidzę ale dziś jest pora na przedstawienie cieni.


Expensive Pink to chyba większości znany, piękny złoty różo-koral. Ponoć ma swój tańszy odpowiednik w cieniu Inglot 407. Mój ulubieniec z całej czwórki. Na powiece wygląda przepięknie i tak też się mieni złotymi refleksami. Nadaje się zarówno do delikatnego makijażu jak i do mocnego, wieczorowego wydania. Ładnie się rozprowadza. Pięknie opalizuje i świetnie nadaje się do podkreślenia niebieskiej i zielonej tęczówki. Niestety nie jest to odcień dla każdego. Najlepiej prezentuje się u osób z ciepłym typem urody.


Brown Down to raczej chłodny brąz. Ten cień jest dla mnie wielką zagadką. Dlaczego ? Popatrzcie na pierwsze zdjęcie. Wygląda jak praktycznie nieużywany, prawda ? No właśnie :D Cała zabawa polega na tym ,że kompletnie nie widać śladów zużycia :D Palec sunie po nim tak gładko. No ale dobra, nie w tym rzecz. Bardzo fajny do zaznaczania zewnętrznego kącika i budowania oka. 


Carbon, czyli czarna... kreda. Dlaczego kreda? Bo ma suchą, kredową konsystencję. Mocno nasycona czerń, niezastąpiona przy mocnym smoky eye. Prostota aplikowania cienia na powiekę sprawia, że wbrew pozorom ciężka technika wykonania smoky eye staje się mniej czasochłonna i bardziej efektywna. Niestety jest też ciężki do okiełznania - bardzo łatwo się umazać. 



Wood - Winked ma wiele twarzy. W zależności od tego, jak pada światło wygląda inaczej. O tym odcieniu tez się dużo mówi w "Internetach" ale jakoś nie gości na moim oku zbyt często ;/  Z pewnością jest to złoto, takie trochę stare, trochę khaki. Nie ogarniam swym umysłem tego cienia :D


Taki szybki makijaż :) Tu wygląda tak se bo oczywiście nie mam sprzętu do zdjęć ;/ Szkoda, bo w realu jest mocny i mieniący się za sprawą Expensive Pink i Wood - Winked. 


Każdy pojedynczy cień, to wydatek ok. 80 zł. Trochę sporo, szczególnie biorąc pod uwagę, że za taką kwotę możemy nabyć palety Zoeva ;/ Czy są godne polecenia ? Myślę, że dla kogoś, kto dysponuje większą gotówka warto. Dla zwykłego śmiertelnika polecam jednak tańsze zamienniki np. w Inglocie. Z tego co udało mi się odszukać Inglot ma sporo odcieni przypominających te od MACa.

Co powiecie o takich " droższych zabawkach" ? 



9 komentarzy:

  1. Bardzo podoba mi się Twój makijaż :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ślicznie wyglądają na powiece

    OdpowiedzUsuń
  3. nie wiem czy na cienie tej firmy kiedykolwiek się skuszę własnie ze względu na cenę :/ prędzej szminka, podkład, korektor, chociaż i do tego zakupu mi daleko :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny makijaż, podoba mi się. :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie ciągnie mnie do cieni z Maca :)) właściwie mam tylko chrapkę na rozświetlacz i bronzer ewentualnie pomadkę ;)

    OdpowiedzUsuń