28.07.2015

Moje TOP 7 kosmetyków do pielęgnacji !

Cześć,

Nieco ponad tydzień temu opublikowałam swoją listę TOP 9 kosmetyków kolorowych ( jeżeli przegapiłaś to znajdziesz ją TU ). Przyjęła się ona bardzo entuzjastycznie i część z Was pisała, że tego typu posty są lubiane i pożądane. Zawsze to jedna u drugiej może podpatrzeć kilka perełek  :D Dlatego też dzisiaj chcę Wam pokazać ulubione kosmetyki do pielęgnacji. Naliczyłam ich tylko siedem i juz tu zaznaczam, że nie znajdziecie w tym zestawieniu żadnych kremów. Co prawda już przekroczyłam ten pułap magicznej dwudziestki i powinnam powoli zaprzyjaźniać się z kremami ( chociażby pod oczy ) ale ulubieńców w tej kategorii nie mam. Pojawią się tu peelingi, maseczki i żele zaprzyjaźnione z moją buzią. Półka cenowa na każdą kieszeń więc każdy może sobie na nie pozwolić :) To co, zaczynamy ? :)


Allverne Hypoalergiczna Woda Micelarna firmy dość świeżej na polskim rynku. Trafiła w moje ręce z polecenia ekspedientki w drogerii Wispol, gdy szukałam produkty do oczyszczania twarzy dziewczynom przed makijażem. Pani przyniosła mi ładnie wyglądającą, pół litrową butlę i stwierdziła, że ten produkt sprawdzi się idealnie. Pierwsze co mi przyszło na myśl to " No pięknie, teraz pewnie mi zaśpiewa z 50 zł za taka dużą butlę.". Oczywiście nic z tych rzeczy :) Ku mojemu zdziwieniu, woda kosztowała mnie tylko 17 zł. Dlaczego tu jest ? Bo ładnie oczyszcza buzie przed makijażem ( warto pamiętać, że trwały makijaż to nie tylko umiejętnie nałożone produkty ale także odtłuszczenie skóry ) i dobrze radzi sobie z demakijażem. Jest wielofunkcyjny i bardzo wydajny. Produkt skierowany jest do każdego rodzaju skóry i jest hypoalergiczny a do tego zawiera pH ludzkich łez. Dla mnie ten kosmetyk to połączenie skuteczności z wydajnością. 


Lirene Głęboko oczyszczający peeling gruboziarnisty to moje odkrycie. Do czasu jego zakupu używałam peelingu z BeBeauty ( o nim poczytacie trochę niżej ) ale los chciał, że natknęłam się na to cudo. Bardzo ładnie radzi sobie z usunięciem martwego naskórka, wygładza buzię i usuwa nadmiar sebum ( bardzo łatwo to sprawdzić po intensywności świecenia się twarzy, szczególnie w strefie T ). Zawiera w swoim składzie wyciąg z czarnej borówki. Po jego użyciu buzia jest gładziutka i wręcz aksamitna. Cena produktu to 12 zł za 75 ml.


Mariza Maseczka nawilżająca sprawdza się u mnie jako "podkład" przygotowujący twarz do dalszych zabiegów. Maseczka ma konsystencję kremu, ładnie się wchłania i pozostawia skórę odświeżoną i nawilżoną. W swoim składzie posiada kwas hialuronowy i algi morskie. To, co się nie wchłonie zbieram wacikiem i po paru minutach robię peeling. Niestety jest słabo wydajna ale maseczka w tubce bardziej odpowiada moim gustom niż te w saszetkach. Za 60 ml musimy zapłacić 16 zł. 


Nacomi Mydło czarne już Wam kiedyś opisywałam, więc myślę, że nie ma sensu pisać drugi raz to samo. Ciekawych tego śmierdziuszka odsyłam Tu :) 


BeBeauty Delikatny żel-krem łagodzący  rozpoczyna serię produktów z Biedronki. Żel jest przeznaczony do mycia twarzy i usuwania makijażu. Z demakijażem radzi sobie słabo, ale przy oczyszczaniu twarzy rano sprawdza się dobrze. Tani, dobry - co tu dużo mówić :) 


BeBeauty Normalizujący żel peeling oczyszczający był moim ulubionym peelingiem do czasów tego z Lirene. Nadal od czasu do czasu go używam. Jest bardziej delikatny od poprzednika ale wciąż dobrze sobie radzi z usuwaniem martwego naskórka.


BeBeauty Micelarny żel nawilżający jest zdecydowanie najlepszym żelem do demakijażu jaki kiedykolwiek miałam. Nic nie radzi sobie z demakijażem tak jak ten żel. Wykończyłam już kilka opakowań i nic - ani płyny micelarne, płyny dwufazowe, mleczka - nie sprawdziło mi się tak jak ten taniutki żel. Nie pamiętam dokładnie ale te wszystkie żele kosztują chyba ok. 10 zł. 


Tym oto akcentem z Biedronki kończę swoją listę ulubionych kosmetyków do pielęgnacji. Jestem ciekawa jak u Was wygląda takie zestawienie :) A może któraś z Was nie polubiła się z tymi produktami ? Dajcie koniecznie znać ! :)



27.07.2015

Mam smaczka na MACzka !

Cześć,

Po krótkiej przerwie przychodzę z postem o moich cieniach firmy MAC. Nie mam ich dużo, bo tylko cztery ale niestety z pewnych przyczyn niezależnych ode mnie nie jestem w stanie zainwestować w więcej. Jakich ? Najbliższy salon MAC jest w Krakowie ( a ja mieszkam 10 km od przejścia granicznego z Ukrainą w Korczowej) no i ceny powalają ;/ I zapewne, gdyby nie wygrana na początku tego roku w konkursie Cosmopolitan, do dziś nie miałabym nic z tej firmy. Ale los chciał nas ze sobą połączyć  i zesłał mi całkiem fajny zestaw kosmetyków MAC :) Jedne kocham, inne nienawidzę ale dziś jest pora na przedstawienie cieni.


Expensive Pink to chyba większości znany, piękny złoty różo-koral. Ponoć ma swój tańszy odpowiednik w cieniu Inglot 407. Mój ulubieniec z całej czwórki. Na powiece wygląda przepięknie i tak też się mieni złotymi refleksami. Nadaje się zarówno do delikatnego makijażu jak i do mocnego, wieczorowego wydania. Ładnie się rozprowadza. Pięknie opalizuje i świetnie nadaje się do podkreślenia niebieskiej i zielonej tęczówki. Niestety nie jest to odcień dla każdego. Najlepiej prezentuje się u osób z ciepłym typem urody.


Brown Down to raczej chłodny brąz. Ten cień jest dla mnie wielką zagadką. Dlaczego ? Popatrzcie na pierwsze zdjęcie. Wygląda jak praktycznie nieużywany, prawda ? No właśnie :D Cała zabawa polega na tym ,że kompletnie nie widać śladów zużycia :D Palec sunie po nim tak gładko. No ale dobra, nie w tym rzecz. Bardzo fajny do zaznaczania zewnętrznego kącika i budowania oka. 


Carbon, czyli czarna... kreda. Dlaczego kreda? Bo ma suchą, kredową konsystencję. Mocno nasycona czerń, niezastąpiona przy mocnym smoky eye. Prostota aplikowania cienia na powiekę sprawia, że wbrew pozorom ciężka technika wykonania smoky eye staje się mniej czasochłonna i bardziej efektywna. Niestety jest też ciężki do okiełznania - bardzo łatwo się umazać. 



Wood - Winked ma wiele twarzy. W zależności od tego, jak pada światło wygląda inaczej. O tym odcieniu tez się dużo mówi w "Internetach" ale jakoś nie gości na moim oku zbyt często ;/  Z pewnością jest to złoto, takie trochę stare, trochę khaki. Nie ogarniam swym umysłem tego cienia :D


Taki szybki makijaż :) Tu wygląda tak se bo oczywiście nie mam sprzętu do zdjęć ;/ Szkoda, bo w realu jest mocny i mieniący się za sprawą Expensive Pink i Wood - Winked. 


Każdy pojedynczy cień, to wydatek ok. 80 zł. Trochę sporo, szczególnie biorąc pod uwagę, że za taką kwotę możemy nabyć palety Zoeva ;/ Czy są godne polecenia ? Myślę, że dla kogoś, kto dysponuje większą gotówka warto. Dla zwykłego śmiertelnika polecam jednak tańsze zamienniki np. w Inglocie. Z tego co udało mi się odszukać Inglot ma sporo odcieni przypominających te od MACa.

Co powiecie o takich " droższych zabawkach" ? 



22.07.2015

# 1 TUTORIAL: Babcina charakteryzacja, czy jak dodać sobie lat !

Cześć,

Dziś przychodzę do Was z pierwszym na moim blogu tutorialem ! Tutorialu jeszcze nie było ale charakteryzacja " na babcię " już się jakiś czas temu pojawiła. Ale ja, jak to ja , lubię robić coś kilka razy i tak właśnie dziś zrobiłam. Ta "babcia" podoba mi się bardziej od ostatniej i jest lepiej wykonana pod względem technicznym :) Chcecie zobaczyć jak powstała Babuszka Karusia ?? No to lecimy z tutorialem!

1.Na oczyszczoną twarz i dekolt nakładam cienką warstwę podkładu ( u mnie Revlon 150 do skóry suchej i normalnej ).


2. Za pomocą bronzera ( 505 Inglot) i puchatego pędzla ( Inglot 6SS) przyciemniam obszar oczu, bruzdy przy nocie i wgłębienia na szyi.


3. Jasnym brązowym cieniem ( paleta The Nudes Maybelinne )  i cienkim skośnie ściętym pędzelkiem ( Beauty Crew BCE-75 ) zaznaczam linie zmarszczek na twarzy i deklocie. Do tego celu konieczne jest marszczenie poszczególnych partii twarzy co przyczynia się do wielu dziwnych i zabawnych min :D 


4. Narysowane wcześniej linie rozcieram czystym pędzlem ( tu użyłam kowadełka z zestawu Sunshade Minerals ).


5. Za pomocą białej / cielistej kredki ( Vipera Ikebana ) rozjaśniam powstałe wcześniej zmarszczki i maluję brwi aby nadać im bardziej siwy wygląd.


6. Rozcieram białą kredkę. Za pomocą farbki do brwi Makeup Revolution Light i zwykłego ostro zakończonego pędzelka dodaję ciemne plamki w okolicach oczu, czoła, ust i na dekolcie.


7. Ciemnym brązem ( paleta The Nudes ) pogłębiam przyciemnienie okolic pod oczami. Na usta nakładam jasny koreklor ( Bell Hypoalergenic ). Na koniec całość pudruję ( puder matujący Vipera).


8. W efekcie uzyskuję coś takiego :D 







Ehh, ta młodość... Tak szybko przemija :D TUTAJ znajdziecie poprzednią wersję mnie w wieku 60 lat :p Podoba się dzisiejsza charakteryzacja ? :) 



17.07.2015

#1 Zbublowani !

Cześć,

Dziś pragnę Wam przedstawić nową serię na blogu o nazwie Zbublowani. Zapewne już się domyślacie o co chodzi :p Otóż czasami zdarza mi się natrafić na produkt, który okazuje się totalnym bublem prosto do kosza. Dlatego też postanowiłam dzielić się z Wami tymi "perełkami", bo po co macie tracić pieniądze i się rozczarować tak jak ja ?? Póki co mam dwa buble i jeden z nich zaraz przedstawię. Tak więc Panie i Panowie ( chociaż wątpię żeby byli tu jacyś Panowie :D ) jest mi zaszczyt przedstawić największy bubel wszechczasów - MUA Luxe London Lip Laquers Serene.



Niech Was nie zmyli serducho !! Ten produkt to totalny badziew ;/ Myślałam, że może mam pechowy egzemplarz ale nie ! Poszperałam na polskich i angielskich kanałach na You Tube i okazało się, że cała ta seria jest do niczego. Co prawda niektóre dziewczyny kombinowały z bazami, błyszczykami itp. ale zbyt wiele to nie dało ;/ 


Lakier ma bardzo ładne opakowanie i to chyba jedyny plus :D Skusiłam się bo myślałam, że jak lakier to pewnie będzie trwały i tym podobne ale już po otwarciu okazało się, że jestem w wielkim błędzie. Okazało się, że jest dość gęsty ale ok, to się jeszcze da przeżyć. Zabrałam się za malowanie i lipa. Ciężko jest pokryć usta równomiernie, tworzą się smugi i wygląda to źle. Do tego wszystko tak szybko zastyga, że nie ma szans na poprawki. Po chwili na ustach mamy suchą, matową skorupę, która okropnie się odcina i zaczyna pękać. 


Pierwsze zdjęcie pokazuje produkt zaraz po nałożeniu. Zdjęcie poniżej po 2-3 min.
Ale to jeszcze nic. Zobaczcie jak ładnie się zmywa :)


Ładnie, co nie ? :) 


Jak same widzicie produkt w pełni zasłużył na miano bubla. Kosztuje ok. 15 zł i było to najgorzej wydane 15 zł w moim życiu. Oficjalnie leci do kubła :)
A może któraś z Was ma go w ulubieńcach ? :) 

P.S. Nie wiem dlaczego, ale jak jest słoneczny dzień to zdjęcia wychodzą jakieś takie chłodne ;/ 




15.07.2015

Moje Top 9 kosmetyków kolorowych !

Cześć,

Dziś ostatni dzień mojego tygodnia w akcji "Wakacje z Blogerkami ". Ustaliłyśmy z Dziewczynami, że na koniec opublikujemy wakacyjną stylizację ale niestety jest okropna pogoda i nie ma mi kto zrobić zdjęć więc musiałam wymyślić coś innego. Mam nadzieję, że Dziewczyny mi wybaczą takie małe zamieszanie :) Dlatego też chcę Wam dzisiaj pokazać moje Top 9 kosmetyków kolorowych. Są to produkty, które znam i wiem, że zawsze mogę na nie liczyć. Jeżeli jesteście ciekawe to zapraszam!


Inglot Puder do modelowania twarzy HD 505 to kosmetyk dobrze chyba znany każdej miłośniczce makijażu. Kupiłam go pod wpływem Maxineczki ( jak większość rzeczy :p ) i bardzo szybko wiedziałam, że to była dobra decyzja. Jest to ładny, chłodny brąz typowo do konturowania twarzy. Nie radziłabym używać go do opalania. Idealny pod kość policzkową. Nie znika w ciągu dnia i raczej nie idzie zrobić sobie nim krzywdy. Jak widać już mi go sporo ubyło od maja. Z pewnością kupię kolejny wkład.Cena ok 30 zł.


Eveline Big Volume Expresion Mascara jest dla mnie produktem tanim ale dobrym. Spotkałam się w sieci z negatywnymi opiniami ale nie znalazłam u siebie ich potwierdzeń. Tusz nie skleja rzęs, ładnie je unosi, pogrubia i nadaje objętości. Używam go zawsze. Jedynie sylikonowa szczoteczka jest trochę problematyczna, bo nie idzie pomalować nią dolnych rzęs.Cena: 17 zł.


Revitalash Korektr do stylizacji brwi był dla mnie początkowo bublem. Ale na szczęście odkryłam go na nowo. Solo jest ok ale efekt nie do końca mi się podoba. Dlatego tez używam go po zrobieniu brwi cieniem, do ułożenia włosków. 


KOBO Make Up Fixer Spray jest tani ale skuteczny. Ładnie utrzymuje makijaż na długie godziny. Sprawdziłam to na sobie jak i na dziewczynach, które maluję. Często dzwonie i pytam jak zachowywał się makijaż przez całą noc i zawsze słyszę, że wszystko nadal ładnie się trzyma :) Nie mogę go porównać do Kryolanu czy innych, droższych fixerów ale dla mnie jest to dobry produkt i mogę go polecić.Cena: ok 20 zł.


M.A.C. Matte Lipstick No Faux Pas to najlepsza szminka w mojej dość sporej kolekcji. Oprócz tego, że kolor jest obłędny a mieniące się opakowanie ślicznie wygląda jest niesamowicie trwała. Ta szminka utrzymuje się dłuuugie godziny i nie zjada się w taki brzydki " odśrodkowy " sposób. Ładnie się rozprowadza i słodko pachnie. Oczywiście pigmentacja jest powalająca. Cena: 95 zł.


Inglot Duraline jest równie kultowy jak puder 505. Za pomocą kilku kropel tego specyfiku można wyczarować cuda. Ja wykorzystuje go zazwyczaj do kolorowych kresek i rozrabiania eyelinera w słoiczku. Nadaje się też jako baza na powieki i do nakładania cieni na mokro. Gdzieś nawet czytałam, że można go wykorzystywać przy zdobieniu paznokci. Myślę, że to obowiązkowy produkt w kufrze wizażysty. Cena: ok 20 zł.


PAESE Matowy cień do powiek 605 Kaszmir urzekł mnie tym jak wygląda na oku. Nie jest to typowy mat i nie jest to satyna. Jest właśnie taki jak kaszmir. Służy mi jako cień bazowy, do rozcierania i czasem utwierdzam nim korektor pod łukiem brwiowym. Jak tylko mi się skończy, lecę po drugie opakowanie. Cena: 14,50 zł.


Pierre Rene Skin Balance dał się polubić. Ładnie wygląda na buzi i ma dość zadowalające krycie. Jest do każdego typu cery ale przy suchej lubi podkreślić skórki. Maxineczka kiedyś porównała go do  bardzo znanego EL. Może nie jest taki dobry ale z pewnością spełnia swoje zadanie. Cena : 25 zł.

 

Carmex Balsam do ust tu się nie będę rozpisywać. Jest świetny, ładnie przygotowuje usta pod pomadkę i ma właściwości ochronne. Cena: ok 8 zł.


Tak przedstawia się moja Top Lista.
Miał być tu jeszcze puder fixujący z MySecret ale okazało się, że zapomniałam zrobić mu zdjęcia ;/ 
Znacie te produkty ? :)









14.07.2015

Czerwień czerwieni nierówna !

Cześć,

Dzisiaj mam dla Was post o czerwonych pomadkach ( i jednym błyszczyku). Czerwień wiele ma twarzy i właśnie tutaj pokarzę Wam kilka z nich. Jedne pomadki lubię mniej, drugie bardziej. Będą tu te tańsze i te troszkę droższe. Myślę, że każda znajdzie coś dla siebie :) To co, zaczynamy ??


Golden Rose  Velvet Matte Lipstick 24 to pomadka chyba wszystkim znana. Seria velvet matte zyskała wielu zwolenników i pomadki śmiało można nazwać mianem kultowych. Jest to czerwień przełamana pomarańczą o matowym wykończeniu. Bardzo ładnie prezentuje się na ustach. Ma delikatnie suchą konsystencję ale nie ma problemów z jej rozprowadzeniem. Spokojnie wytrzymuje na ustach długie godziny. Nie jest to typowa czerwień, ale jedna z najlepszych w moich zbiorach.Cena ok 10 zł


Glazel Visage nr 6 jest dużo ciemniejsza od poprzedniczki. Dla mnie jest to taka zgniła czerwień, która na ustach wygląda średnio. Zawiera w sobie delikatne drobinki ale nie są one aż tak widoczne. Pigmentacja jest średnia i trzeba się trochę natrudzić przy jej aplikacji. Trwałością nie powala. Bardzo łatwo o prześwity, a wykończenie daje dość ''mokre" ;/ Cena : ok. 27 zł


deBBY 27 jest niemalże identyczna jak pomadka z Glazel Visage. Na ustach wyglądają praktycznie tak samo. Ma matowe wykończenie i dość ładną pigmentację. Trwałość jest zadowalająca dopóki nie zaczniemy jeść albo pić. 


Douglas Lipstick Matte 6 Smoothie framboise to prawdziwa, chłodna, czerwona czerwień. Ma bardzo dobrą pigmentację i nie sprawia problemów we współpracy. Potrafi utrzymać się długie godziny bez włażenia tam, gdzie nie trzeba. Idealna do makijażu francuskiego :) Cena: 45 zł.


Rival de Loop 08 red earth jest taka trochę krwista. Dużo cieplejsza od poprzedniczki, o bardzo delikatnej i wręcz masełkowej konsystencji. Pigmentacja jest średnia i można natknąć się na prześwity. Może włazić w bruzdki wokół ust ale za to obłędnie pachnie :D Jeżeli chodzi o trwałość to tak na 4.0. 


Sensique Trendy Colour Lip Gloss 131 to błyszczyk, a znalazł sie tu dlatego, że jak na błyszczyk jest całkiem dobry. Daje dość mocne krycie i nie jest zbytnio lejący. Ma w sobie delikatne drobinki, jednak nie rzucają się one w oczy. Można go stosować zarówno w pojedynkę, jak i nawierzchniowo.Cena: 9 zł.


Niby jedna czerwień a tyle odcieni :) Zdecydowanie prym wiedzie tu pomadka z Golden Rose, a tuż za nią czerwień z Douglasa :)
Posiadacie któryś z pokazanych tu produktów ? 





13.07.2015

Farmona Herba Care Regenerująca Odżywka do włosów w sprayu

Cześć,

Kolejny dzień mojego tygodnia akcji Wakacje z Blogerkami już powoli chyli się ku końcowi a ja tymczasem przychodzę z recenzją produktu, który ani mnie nie ziębi, ani mnie nie grzeje. Jest to odżywka do włosów Farmona Herbal Care z różańcem górskim, w której pokładałam wielkie nadzieje i na nadziejach się zakończyło. Krótko opowiem Wam teraz co i jak.


Odżywka zawiera wyjątkowo łagodne, silnie skoncentrowane naturalne składniki aktywne, które uzupełniają niedobory substancji odżywczych, skutecznie pielęgnując przesuszone zabiegami fryzjerskimi włosy. Różaniec górski wzbogacony w aloes i kiełki pszenicy intensywnie nawilża, naprawia uszkodzenia oraz przedłuża trwałość koloru. Dodatkowo ceramidy i witaminy odżywiają i regenerują włosy, a naturalny prebiotyk inutec ułatwia rozczesywanie, chroniąc przed uszkodzeniami. 
Brzmi obiecująca, co ?


Odżywka jest przeznaczona do włosów przesuszonych, po trwałej lub farbowaniu więc stwierdziłam, że do moich się nada. Jako, że na głowie ma takie na wpół wyschnięte siano liczyłam na działanie tego specyfiku, no bo przecież producent tyle obiecuje. Niestety się zawiodłam ;/ 

Oto gwarantowane przez producenta "Septakularne efekty " i moja ocena :
- zdrowe, odżywione i zregenerowanie włosy / -
- zwiększona ochrona przed przesuszaniem / +/- ( gołym okiem tego nie widzę więc do końca nie wiem)
- jedwabista miękkość i gładkość / +
- mocne, pełne witalności włosy / -
- ułatwianie rozczesywania / ------------- ( Nie, to nie pomyłka - na tyle minusów zasługuje to stwierdzenie )

Nie zauważyłam żadnej poprawy kondycji włosów a rozczesywanie to dla mnie masakra ( używam jej od 2 miesięcy a efekty ponoć miały być spektakularne ) ;/ Jedyne zalety tego produktu to ładny zapach i skład. Odżywka nie zawiera parabenów, sztucznych barwników i alkoholu. Używam jej po każdym myciu z przyzwyczajenia. 
Pojemność: 200 ml
Cena: 7,50 zł 

Na koniec przypominam o Wakacyjnym Rozdaniu ! 

10.07.2015

Wakacyjny TAG !

Cześć,

Przyszła pora na mój tydzień w Wakacjach z Blogerkami :) Dlatego dzisiaj prezentuję Wam moje odpowiedzi do Wakacyjnego TAGU.


1.Co myślisz o akcji "Wakacje z Blogerkami" ?
Myślę, że to fajna akcja :) Możemy się wzajemnie bardziej poznać i "podzielić"  czytelnikami.

2. Jak spędzasz tegoroczne wakacje ?
Na praktykach studenckich :)

3.Najlepsze /najgorsze wspomnienie z wakacji ?
Zeszłoroczna praca w Niemczech :) Mimo, że było ciężko czasami tęsknię za pobytem tam, znajomymi i "okazjonalnymi" spotkaniami przy piwku :D

4. Wyobraź sobie, że wygrywasz wycieczkę na wakacje - z kim i gdzie byś pojechała ?
Z moim Krystianem do Hiszpanii oczywiście.

5.Wakacje LAST MINUTE - Twój pomysł na wakacje w 10 min.
Pakuje się do "Audicy" i jadę na kilka dni na domki nad zalewem w Radawie.

6.Twój Wakacyjny Hit.



Hahahaha :D A tak poważnie to chyba nie mam jednego ulubionego :)

7.Pokaż pamiątkę z ostatnich Wakacji.
Przykro mi, ale nie mam pamiątek :( Dla mnie są to takie kurzołapy za którymi nie przepadam.

8.Miejsce, które polecisz innym na wakacje?
Ciepła woda, dużo słońca...Każdo miejsce spełniające te kryteria jest godne polecenia.

9.Najlepsze danie jakie jadłaś na wakacjach ?
Kapsalon w Tureckiej restauracji w Holandii. Pycha !!

10.Wakacje w domu,gdy nigdy nie wyjeżdżam...
....spędzam na opalaniu, czytaniu, nadrabianiu seriali :)

11. Jakie kosmetyki zabierasz na wakacje ?
A jakich nie zabieram ??!!

12. Co myślisz o podróżowaniu za grosze autostopem w odległe miejsca? Chciałabyś spróbować?
Świetna rzecz ! Jeszcze jak się wyrusza z całą swoją ekipą to już całkiem odjazd :D  Myślę, że to masa cudownych wspomnień. 


Tak to właśnie u mnie wygląda :D Was zapraszam do poczytania postów u Świat Lyll i Gift for Sister :)

09.07.2015

Garden, ale nie "of Eden " :)

Hej,

Dawno nie pokazywałam tu żadnego makijażu, a powinnam! W końcu to właśnie robię na co dzień :) Maluję tu i tam :p Jakoś zawsze brakowało mi motywacji do robienia zdjęć ( swoją drogą zdjęcia wychodzą okropne bo nie mam lamp ani dobrego aparatu :/). Dzisiaj jednak trafiłam u Marleny z bloga Kuferek m'Arleny na nowe wyzwanie przygotowane przez Kociołek Rozmaitości. Tytuł wyzwania brzmi " Kolory tęczy". Dawno nie brałam udziału w żadnym wyzwaniu więc pomyślałam, czemu nie ?? :D Przy okazji, że pierwszy tydzień to kolor zielony postanowiłam poeksperymentować z zieleniami. Do mojej urody zielenie nie pasują, ale na potrzeby wyzwania można :p No i tak właśnie powstał "Garden " :)

Do wykonania makijażu użyłam paletki Sleek "Garden of Eden", a połyskującą kreskę ( nie wiem czy będzie widoczna ) zrobiłam łącząc Duraline z Green Envy z paletki MUR Eyes Like Angels.











I co powiecie na moją interpretację " Zielonego Tygodnia" ?? :)