24.06.2014

INGLOT Sleek CREAM Lip Paint

Witam wszystkich w piękny wtorek :) Przybywam do was dzisiaj z recenzją produktu,który otrzymałam w prezencie od mojego lubego :D O czym mowa? Oczywiście o błyszczyku do ust nr 102 firmy INGLOT.
Firma jest mi dobrze znana z racji swojej rangi i dobrej jakości produktów ( niestety ma też buble ), a ponadto mieszkam całkiem niedaleko Przemyśla z którego pochodził nieżyjący już właściciel.Produkty firmy Inglot można znaleźć w wielu polskich centrach handlowych, jak i również poza granicami kraju.Swoim zasięgiem imperium Inglota objęło np. Rosję.Ale dość gadania o firmie.Pora przejść do produktu.



Jak już wspomniałam błyszczyk był prezentem,więc nie miałam okazji sama wybrać koloru.Początkowo myślałam,że będzie lipa krótko mówiąc,ponieważ na pierwszy rzut oka kolor wydaje się być ciemny i taki ceglasty :D Nie mój kolor całkowici. Ale już po otwarciu wiedziałam,że jestem w wielkim błędzie...Ale o tym później.
Całość zamknięta w eleganckim,czarnym pudełeczku.Opakowanie kształtem strasznie przypomina atrament firmy Sephora,którego recenzję znajdziecie Tutaj.
Typowo podłużna ampułka jak na zajęciach z chemii.Wykonana z twardego plastiku .Końcówka natomiast jest bardzo trwała i nie musimy obawiać się o jakiekolwiek uszkodzenia ponieważ wykonana jest z ... hmmm czegoś metalowego :D Wybaczcie mój brak precyzji ale nie mam pojęcia jak to nazwać :D W produkcie zanurzona tradycyjna,typowa dla błyszczyków,puchata końcóweczka.





No to teraz dalsza część historii dlaczego byłam w wielkim błędzie.Tuż po odkręceniu i wyciągnięciu końcówki poczułam przecudny,karmelowy zapach.Tak!!Jak ja kocham karmel <3
Kolor okazał się być zdecydowanie ładniejszy niż w opakowaniu.Szybciutko na usta i....kolor idealnie współgra z kolorem ust.Błyszczyk jest tak delikatny,że nie wyróżnia ust ale nadaje im karmelowy odcień.Ubolewam tylko nad tym,ze ie smakuje jak karmel :( Chociaż może to i dobrze bo bym go szybko zjadła :p 
Jeśli chodzi o konsystencje to powiem tak:nie jest za gęsty,ale też się nie leje.Taki w sam raz :)
Co prawda jest mały kłopot przy nakładaniu,ponieważ tworzą się delikatne smugi ale z czasem wszystko wygląda jak trzeba.Jest dobrze napigmentowany,bo po starciu chusteczką na ustach pozostaje odcień.
Mam problem w określeniu trwałości produktu.Trzyma się tak średnio ale bardzo możliwe,ze to z powodu tego zapachu przez który często się oblizuje ;p
W opakowaniu znajdziemy 5,5 ml produktu za nieco ponad 20 zł.Osobiście bardzo gorąco polecam :p
Dajcie znać czy macie i jakie są Wasze  opinie na ten temat :)


 






5 komentarzy:

  1. Mam jeden błyszczyk z tej serii i w sumie lubię go, ale jest bardziej perłowy. Szkoda, że nie dałaś zdjęcia na ustach :) Twój kolor pasowałby do mnie :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem,że brak zdjęcia na ustach to mój błąd:) Następnym razem postaram się to naprawić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kuszą mnie te płynne pomadki / błyszczyki Inglota :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj nie błąd :P I tak dużo daje Twoja recenzja. Poza tym często na różnych ustach pomadki wyglądają różnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Znajoma pożyczyła mi go tylko w kolorze intensywnego różu i powiem szczerze, że jestem zawiedziona trwałością. Trzyma się do godziny maks jak nic nie jem i nie piję.

    OdpowiedzUsuń